2017
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj

link1
link2
link3

 

Link :: 03.06.2008 :: 20:24
Czasem warto mieć sentyment do fotografii
To tylko chwila ujęta wiecznie
I żaden podmuch wiatru jej nie zmieni
Sandra Dytman
Komentuj(1)


Link :: 07.06.2008 :: 11:56
"Uczta samobójców"

Uwiązał pętlę na szyję, życie zacisnęło sznur
Wzięło go z prądem, niczym rwąca rzeka
I zatopiło jak papierowy statek
Życie zadało cios
A on padł bez sił, nie mogąc się podnieść
Jego z trudem ułożony porządek bytu
Rozleciał się na kawałki
Jak zbite lustro
Tymi kawałkami do kości poranił swoje ręce
Krew zbrukała piękne pejzaże marzeń
Bóg stworzył człowieka do miłości
Świat nakazuje walczyć
Wiara nie dawała już oparcia
Nadzieja niosła puste ręce
Chwytał za płaszcz śmierci
A on potrzebował ofiary
Chciała sakramentu pełnego uwielbienia
Sakramentu wieczerz
Gdy ludzie dobrowolnie przychodzą do jej stołu
Niektórzy przynoszą w darze naszyjniki z pozorów
...
Samobójcy z wytrzeszczonymi oczami
Brzydcy, ropiejący, wysuwający obrzękłe języki
Ulubieni- goście śmierci
Śmierć skrywa bladą twarz
w głębokim kapturze
Trupimi rękami łapie chleb
Samobójcy jedzą i piją wino ze złotych pucharów
Rozmawiają, śmieją się
Mocniej okaleczeni czekają na okruchy pod stołem
Gdy już się nasycą, powędrują zając należne im miejsca
W teatrze piekieł
Tam powita ich sam Szatan w loży honorowej
Gdy już zasiądą
Teatr zacznie płonąć
Demony wyskoczą na scenę
I rozpocznie się ponury spektakl potępienia
Trwający całą wieczność
Wisielec uciekł od życia
Ale od bólu piekielnej piekielnej pożogi nie ma ucieczki
Tam cierpi się bez końca
I walczy bez perspektywy zwycięstwa
Bez marzeń, nadziei
Wspomnienia przeszłego życia to tylko ocet na rany
Nie ma ukojenia
Powróz wypalił na szyi znamię
Żeby każdy demon wiedział, że to samobójca
Przeklęty przez wszystkich
A najbardziej przez samego siebie
Sandra Dytman
Komentuj(1)


Talk.pl :: Twój Wirtualny Pamiętnik